Dawne i przyszłe wiedźmy

Ta powieść skradła moje serce od pierwszych zdań wprowadzenia. Jak nigdy mam świadomość, że cokolwiek się o niej powie, nie odda to w pełni jej charakteru i ogromnej przyjemności płynącej z czytania książki napisanej tak nietuzinkowym językiem. Ponadto jest to proza zaangażowana. Rozprawia się z niesprawiedliwościami społecznymi dotyczącymi płci, szeroko rozumianej płciowości, ras, konserwatywnych postaw, kapitalistycznego wyzysku pracownika i jeszcze wielu, wielu innych spraw. Nic to, że akcja rozgrywa się pod koniec XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, ponadto w rzeczywistości jakby nieco przesuniętej względem naszej. Wychodząc z tamtymi kobietami i ich bliskimi na ulice, by protestować, czujemy się, jakbyśmy byli w dzisiejszej Polsce. Wiedźmy, zaklęcia, czary, prastare angielskie rymowanki i alternatywne wersje znanych baśni to piękny sztafaż, w który autorka ubrała istotne palące kwestie społeczne. Sama wielokrotnie podkreśliła, że „dawno, dawno temu” równie dobrze może się dziać tu i teraz.