Doktor Dolittle i jego zwierzęta

Klasyka, wspaniale zilustrowana przez Mikołaja Kamlera. Na końcu zamieściłam słowo od tłumaczki. Strasznie mi żal, że w polskiej tradycji utarło się Pudlleby nad rzeką Marsh zamiast Kałużewa na rzeką Błotnistą czy Jolliginki zamiast Wesołkowa. Jestem zdania, że w literaturze dla dzieci nazwy własne mówiące powinno się tłumaczyć, bez względu na epokę.