Irlandzka poezja

Niedawno do serwisu „Lubimy czytać” ktoś dodał straszliwie stare wydanie przewodnika po Irlandii w moim przekładzie (zapewne nie bez okazji, wszak 17 marca podlewaliśmy guinnessem Dzień Świętego Patryka). Zastanawiałam się mocno, czy zaakceptować tę książkę, bo chociaż powstała dawno temu, pamiętam, że jej nie tłumaczyłam, jedynie redagowałam, zmagając się z naprawdę kiepskimi tekstami początkujących tłumaczy. Ale w pamięci zadrgała nutka poezji. Owszem, w tym pierwszym wydaniu „Irlandii” były moje przekłady – wierszy irlandzkich autorów. W dodatku mam je zachowane. Oto jeden z lepszych:

Wieczny odpoczynek,  Oscar Wilde

Stąpaj lekko, ona tuż
Leży, kędy śnieg.
Mów cichutko, ona już
Słyszy kwiatków szept.
            Jej świetlisty, złoty włos
            Zmatowiały rdzą,
            Młodość, niegdyś słodki głos
            W szarym pyle tkwią.
Niczym lilii biały kwiat
Roztaczała wdzięk,
Ledwie przebudzona wszak
W kobiecości swej.
            Wieko trumny, ciężki głaz
            Pierś jej gniotą dziś.
            Moje serce w żalu łka,
            Ona w grobie śpi.
Cicho, milknę, już nie czas
Na elegię, tren;
Życie składam z piórem wraz
W wieczny grobu sen.

I jeszcze oryginał, bo co to by był za przekład poezji, gdyby czytelnik nie dostał możliwości porównania.

Requiescat,   Oscar Wilde

Tread lightly, she is near
Under the snow,
Speak gently, she can hear
The daisies grow.
            All her bright golden hair
            Tarnished with rust,
            She that was young and fair
            Fallen to dust.
Lily-like, white as snow,
She hardly knew
She was a woman, so
Sweetly she grew.
            Coffin-board, heavy stone,
            Lie on her breast,
            I vex my heart alone,
            She is at rest.
Peace, peace, she cannot hear
Lyre or sonnet,
All my life’s buried here,
Heap earth upon it.