Jak parchatą kozę

Niedawno skończyłam tłumaczyć drugą fajną powieść rosyjskiego autora (ani nazwiska, ani tytułów nie mogę jeszcze podać, ponieważ Wydawca dopiero przygotowuje te pozycje do opublikowania) i nie po raz pierwszy w życiu naszła mnie refleksja nad tym, jaki nasz język jest ubogi we frazeologizmy w porównaniu chociażby z rosyjskim. Miłośnicy polszczyzny być może się oburzą, pomachają mi słownikiem Skorupki, ale ja mogę im odmachać znacznie grubszym słownikiem frazeologizmów rosyjskich, o których – podobnie jak o angielskich czy hiszpańskich – mało kto w naszym kraju słyszał.

Oto jedna z frazeologicznych perełek ze wspomnianej powieści:

По перрону пробежал военный; он на ходу отчаянно с кем-то собачился по телефону, очевидно, с подругой, называя ее то «курвой», то «шмарой» и обещая отодрать как сидорову козу.

Po peronie przebiegł wojskowy; w biegu wściekle się z kimś handryczył przez telefon, najpewniej z koleżanką, którą nazywał to „kurwą” to „dziwką” i obiecywał…

No właśnie, co obiecywał? Mamy tu piękny idiom („obedrzeć jak Sidorową kozę”), którego pochodzenia nie pamiętają najstarsi Rosjanie, a od najdawniejszych czasów chętnie sięgają po niego pisarze. W literaturze klasycznej tłumaczy się go również związkami frazeologicznymi.

  • „Sprać na kwaśne jabłko” – w Księciu Srebrnym Aleksego Tołstoja w przekładzie Jerzego Jędrzejewicza. Tyle że takie łagodne określenie jakoś mi nie pasowało do rozeźlonego sołdata.
  • „Bić jak psa” – w Wańce Antona Czechowa (anonimowy przekład z 1937 r.).

Cóż, koleżanka żołnierza bardziej wydaje się jednak kozą niż jabłkiem czy psem. Dlatego zdecydowałam się na przekład dosłowniejszy i dosadniejszy, z pominięciem tajemniczego Sidora, o którym – jak wspomniałam – jednojęzyczne słowniki rosyjskie milczą. Oto moja wersja:

Po peronie przebiegł wojskowy; w biegu wściekle się z kimś handryczył przez telefon, najpewniej z koleżanką, którą nazywał to „kurwą” to „dziwką” i obiecywał obedrzeć ze skóry jak parchatą kozę.

Jak widać, ośmieliłam się pójść w ślady tłumaczy, których dosłowne i nieco zwariowane tłumaczenia idiomów zrobiły w polszczyźnie oszałamiającą karierę – zob. tutaj.

PS A skąd czerpię wiadomości o tym, jak taki czy inny związek frazeologiczny został potraktowany przez polskich tłumaczy? Dzięki dostępnym w sieci nieocenionym słownikom rosyjskim (chwała Bogu, że w Rosji nie obowiązują przepisy unijne o cytowaniu). A po polskiej stronie oczywiście pomocą służy zacny wujcio Gogel i zdigitalizowana literatura klasyczna.