Jałmużna

To ładne słowo ostatnio jest rzadko używane, chyba z powodu niefajnych konotacji, którymi obrosło. Kiedyś było wyłącznie poczciwe, lecz w tym zacnym znaczeniu występuje już bodaj tylko w kościołach, i to jedynie w okresie Wielkiego Postu.

Uderzyło mnie jego fonetyczne podobieństwo do hiszpańskiego odpowiednika: limosna. Poszukałam w słowniku etymologicznym Brücknera i okazało się, że piękne polskie słowo „jałmużna” wcale nie jest polskie.

 

U Brücknera:
jałmużna, jałmużnik, z czes. almużna, a to z niem. Almosen (dawne almuosan) z łac. alimosina z grec. eleēmosynē (od eleein, ‘litować’: kyrie elejson, ‘gospodnie pomiłuj!’).

 

Nawiasem mówiąc, ani słownik Arcta, ani Doroszewskiego nie wspominają o przykrych konotacjach tego słowa. Dopiero gdy u tego drugiego pogrzebiemy głębiej, znajdziemy znaczenie przenośne (właśnie takie negatywne w wydźwięku), które obecnie chyba jest dominujące, czego nie notuje współczesny SJP PWN. Z kolei Słownik Wyrazów Obcych PWN w ogóle nie notuje słowa „jałmużna”, co już bardzo dziwi, bo znalazło się w nim miejsce na hasła „anioł” czy „ołtarz”.