Kultowe filmy, kultowe powiedzonka

Dawno temu na zajęciach z filmoznawstwa (na które uczęszczałam na filologii polskiej z nie mniejszym zainteresowaniem niż na te z językoznawstwa) pani prowadząca zadała pytanie: co przesądza o kultowości filmu?

Wspólnym mianownikiem wszystkich odpowiedzi było to, że film staje się kultowy po jakimś czasie, gdy zacznie w świadomości społecznej żyć swoim życiem. Dla mnie, urodzonego językoznawcy, wyznacznikiem kultowości filmu są fragmenty ścieżki dialogowej, które przekradają się do mowy potocznej i zyskują status frazeologizmów na prawach takiej trochę grypsery: fani danego gatunku czy tylko danego tytułu, używając konkretnego powiedzonka, dają światu znać, że należą do tego, a nie innego kręgu kulturowego.

„Jak pan to zrobił? – Trzeba było patrzeć”. „Następną razą… – Następnej razy nie będzie”. Przerzucanie się tymi cytatami od razu zdradza fanów Vabanku. Podobnie można by podać kilka fragmentów z Taksówkarza, Killera, Fineasza i Ferba i wielu innych charakterystycznych filmów. Kultowych, bez dwóch zdań.

Co ciekawe, taką karierę zrobiły również dosłownie przełożone frazeologizmy angielskie, dla których tłumacze z jakiegoś powodu nie poszukali polskich odpowiedników w słowniku Skorupki. I chwała Bogu, bo wzbogacili w ten sposób nasz skromny pod względem zasobów frazeologicznych język.

  • „Pierdzę ogólnie w twoim kierunku!” – to piękny cytat z…?

Odpowiedź powinnam podać na dole do góry nogami, ale fani Monty Pythona i tak wiedzą, że wywrzeszczał to do króla Artura John Cleese w roli obrońcy francuskiego zamku w filmie Monty Python i Święty Graal. W języku angielskim wyrażenie in your general direction (dosłownie: „ogólnie w twoim kierunku”, mniej dosłownie: „z grubsza w twoją stronę”) nie jest niczym śmiesznym ani dziwnym. Komizm sceny tkwi w tym, że francuski strażnik straszliwie kaleczy język angielski, nie tylko na poziomie fonetyki (sam przyznaje się do skandalicznego akcentu), ale i leksyki. Cleese tak naprawdę wrzeszczy: I fart in your general generation! („Pierdzę w wasze ogólne pokolenie”), okraszając niewinne wyrażenie purnonsensową aliteracją. I jak to oddać po polsku? Tłumacz, Tomasz Beksiński – celowo czy nie – dosłownie przełożył podstawowe wyrażenie, przez co nabrało ono szczególnego wydźwięku i weszło do kanonu kultowych zawołań z tego filmu. Dziś jest w Polsce chyba jeszcze bardziej znane niż ciąg dalszy wypowiedzi Francuzika: „Twoja matka była chomikiem, a twój ojciec śmierdział skisłymi jagodami!”. Anglojęzyczni widzowie bardziej się śmieją z tego chomika i owoców czarnego bzu (elderberries), które w oryginale wcale nie były skisłe.

  • „Urwę ci łeb i nasram do szyi” – to groźba z…?

Nie mam pojęcia, kto pierwszy wprowadził ten cytat do polszczyzny: czy tłumacz ścieżki dialogowej Wzgórza Złamanych/Rozdartych Serc, czy dramatu Full Metal Jacket, czy jeszcze innego filmu. Dość, że to malownicze sformułowanie zaistniało w polszczyźnie gdzieś na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Tak czy inaczej, kiedy pojawiło się w irlandzkiej powieści Wyznanie, którą tłumaczyłam w zeszłym roku, pozostawiłam je w takim właśnie brzmieniu. Język angielski Irlandczyków jest niesamowicie barwny, to prawdziwe wyzwanie dla tłumacza, ale wyzwanie cudowne, takie z dreszczykiem podekscytowania – a nuż trafi się coś kultowego?