Zadzierżysty

Pamięta kto jeszcze ten przymiotnik? Ma również inny poprawny zapis i brzmienie: zadzierzysty. Spotykało się go w dawniejszej literaturze, a ostatnio jakby rzadziej, może nawet nie pojawia się wcale. Dziś po raz pierwszy w życiu użyłam go w tłumaczeniu i… aż mi głupio, że tak późno. Przyczyny upatruję m.in. w tym, że nie ma go w dwujęzycznych słownikach, a sama – choć nie podoba mi się ten trend – nieraz idę na łatwiznę i sięgam po zdobycze słownikowe, zamiast szukać własnych.

Ale z drugiej strony… Właśnie po drugiej stronie, tej angielskojęzycznej, też raczej nie używa się tego słowa. Dopiero dziś się na nie natknęłam. Jagged-edged – rzecz jasna, nie ma go w słownikach. Jest jagged-edge, czyli ‘zadra’, oraz jagged – ‘postrzępiony, wyszczerbiony’ itd. Ale „moja” autorka nie dość, że posłużyła się epitetem jagged-edged, to jeszcze określiła w ten sposób twarz bohaterki. Więc ani wyszczerbiona, ani postrzępiona, ani o zadziorowatej krawędzi, tylko… otóż właśnie „zadzierżysta”.

Doroszewski podaje dwa znaczenia tego słowa: 1. ‘pewny siebie, butny, czupurny, zawadiacki’ (…), 2. przestarz. ‘mający niegładką, chropawą powierzchnię, mający zadry; ostry, kłujący’ (…). Drugie znaczenie w czasach Doroszewskiego było przestarzałe, a dziś już pewnie nie istnieje, skoro nie notuje go online’owy słownik PWN. Niemniej naprowadza ono na pochodzenie pierwszego znaczenia – kluczem są owe zadry, zadziory. Słownik ilustrowany M. Arcta (Warszawa 1916) notuje te znaczenia jeszcze w odwrotnej kolejności: „zadzierżysty – mający zadziory; łatwy do zwady, do kłótni, zaczepiający, gniewliwy”.

„Moja” bohaterka jest z charakteru bodaj modelowo zadzierżysta, a nawet w jej wyglądzie rzucają się w oczy zadziory: zadrapania na skórze, strzyżone piłą włosy itp. Poczułam się trochę jak archeolog zdmuchujący pył zapomnienia z prastarego artefaktu wydobytego z głębin… słownika.